Moje DNA

W dniu moich 50-tych urodzin mocno myślałem o swoich rodzicach, dzięki którym znalazłem się na tym świecie. Zastanawiałem się co po kim odziedziczyłem, jakie jest moje DNA.Patrząc na moją Mamę z pewnością mogę powiedzieć, że jest waleczna. Nie godzi się z przeciwnościami losu jakie ją spotykają i dzielnie stawia im czoło. Jest kobietą czynu. Pamiętam jak w ósmej klasie szkoły podstawowej wróciłem do domu z podbitym okiem. Myślałem, że spotkają mnie lamenty ze strony mamy – co ja najlepszego narobiłem. Od razu w progu drzwi powiedziałem jak sprawy stoją – kolega mnie obraził i musiałem się bić. Mama popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i zamiast krzyczeć powiedziała – chyba masz to po mnie, bo wiesz jak byłam w ciąży niedługo przed twoimi narodzinami zaczepił mnie jakiś chuligan, a ja zamiast uciekać rzuciłam się na niego z pazurami. Taka jest właśnie moja Mama – w chwili zagrożenia walczy – nie ucieka. Czuję, że jakaś część tej waleczności jest we mnie, stąd cała moja przygoda z maratonami, pakowaniem się w różne ryzykowne projekty… i różne takie tam.

Po Tacie z kolei odziedziczyłem wrażliwość i serdeczność dla ludzi. Wczoraj przeczytałem Ojcu list, jaki 50 lat temu, w dniu moich urodzin napisał do swojej teściowej (znalazł go niedawno mój syn robiąc porządki na strychu). Było w tym liście bardzo dużo ciepła i serdeczności. Mój Ojciec tego nie pamiętał i sam był zaskoczony treścią tego listu, który napisał mając 29 lat. A wiem, że przed moim narodzinami bywało różnie między nim a moją babcią. Tata nie potrafi się jednak długo na kogoś gniewać. Jest wyrozumiały w stosunku do ludzi i na ogół traktuje ich bardzo przyjaźnie. Jestem pewien, że wrażliwość i przychylność  dla ludzi odziedziczyłem właśnie po nim.

Więc jakie jest moje DNA? Od rodziców otrzymałem z pewności jeszcze inne cechy. Jednak te, które przytoczyłem wydają się w jakiejś sprzeczności ze sobą – waleczność i ugodowość jakoś na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują. Mimo to czuję, że właśnie te cechy ukształtowały mnie takiego jakim jestem. Stworzyły jakąś niesamowitą mozaikę, dzięki której jestem jednak nieco inny niż moja Mama i nieco inny niż mój Tata. Tak właśnie jest chyba z tym genotypem. Każdy z nas, niezależnie od pochodzenia ma jakieś unikalne DNA, nosi w sobie jakąś cząstkę, która czyni go wyjątkowym, unikalnym i niepowtarzalnym. Z jednej strony możemy być do siebie podobni, a z drugiej otrzymujemy w darze jakiś tajemniczy dar, który już się na tym świecie nie powtórzy. Bardzo wierzę w to, że w ślad za tym każdy człowiek na ziemi dostaje jakieś indywidualne posłannictwo, za które powinien czuć się odpowiedzialny i któremu do końca swojego życia powinien pozostać wierny.