Dom

Właśnie trzy tygodnie temu przeprowadziłem się z rodziną do nowego domu. Wymagało to dużo pracy i było to nie lada przedsięwzięciem. Ale tak się zastanawiam czym w istocie jest dom.

Niemal każdy marzy o spokojnym domu, swoim schronieniu, miejscu pełnym ciepła i miłości. Ja też zawsze o tym marzyłem i te marzenia na wszelki możliwy sposób realizowałem. W sensie materialnym, to jest posiadania własności jest to nasz czwarty dom. Do tego po drodze  był dom, który przez trzy lata wynajmowaliśmy. Tak jak wspomniałem obecny dom był sporym przedsięwzięciem, gdyż kupiliśmy go w stanie surowym i wymagał znacznych nakładów oraz zachodu organizacyjnego związanego z wykończeniem. Właściwie to czułem się jakbyśmy ten dom budowali. Musiałem siłą rzeczy tym przedsięwzięciem zarządzać. Wspólnie z żoną ustaliliśmy koncepcję domu i zatrudniliśmy odpowiednich projektantów. Potem trzeba było znaleźć specjalistów od wykończenia (dobrych budowlańców w swojej branży, co dzisiaj nie jest takie łatwe). Musieliśmy także wybrać odpowiednie materiały i sprawić by znalazły się na budowie na czas.  Słowem bez współdziałania różnych osób i z całą pewnością pomocy Pana Boga to przedsięwzięcie nie zakończyłoby się sukcesem w tak krótkim czasie, bo dodam, że chcieliśmy całe wykończenie przeprowadzić w okresie 3 miesięcy czasu i to się nam niemal udało. W każdym razie przeprowadziliśmy się zgodnie z planem. Mieliśmy dużo szczęścia w tym wszystkim, ale przede wszystkim trafiliśmy na dobrych ludzi, którzy nam w tym pomogli.

Ale czy dom, to piękne podłogi, ściany i meble? Raczej nie. Wszyscy wiemy, że duszą domu są ludzie – zamieszkująca je rodzina. To ona tworzy ciepło, sprawia, że dom żyje i może być miejscem prawdziwie szczęśliwym, takim kawałkiem nieba tu na ziemi. Tu jest prawdziwa budowa i najważniejszym zadaniem budowniczego jest to, czy dom postawiony jest na skale czy na piasku. Niemal każdy zna ewangeliczną przypowieść o dwóch budowniczych, z których jeden postawił dom na skale, a drugi na piasku. Gdy przyszła burza ocalał tylko dom na skale.

Dom, który przyszło mi tworzyć z moją rodziną stawiamy od blisko 25 lat. Nieważne gdzie, ważne jak, bo pewne jest, że burza przyjdzie. Jako rodzina już jedną taką burzę przeszliśmy i przetrwaliśmy. Burza zawsze przychodzi i nie omija domu ani postawionego na skale, ani postawionego na piasku. Jak wiemy dom na piasku nie przetrwa. Ponieważ mój dom przetrwał i chciałbym żeby przetrwał kolejne 25 lat, a potem jeszcze następne… i tak dalej, to wypada w takim momencie życia odpowiedzieć sobie na pytanie co jest tą skałą. Nie będę pewnie odkrywczy jeżeli odpowiem, że jest nią miłość. Tak właśnie bym to ujął jest to MIŁOŚĆ. Tyle tylko, że z perspektywy budowniczego z bagażem 25 lat doświadczeń, mogę dodać, że chodzi mi tu o MIŁOŚĆ, którą tworzą trzy warstwy skały. Są nimi cierpliwość, wzajemne poznanie i dialog.

Stali czytelnicy tego bloga już kojarzą, że przecież już pisałem o tym. To prawda. Pisałem o tym wspominając obronę swojego doktoratu. Choć praca naukowa była pisana w obszarze zarządzania i wiązała się z badaniem problemów społecznych przy łączeniu dwóch firm o różnych kulturach organizacyjnych, to wyjawię teraz, że inspiracją do pewnych moich przemyśleń było to, co działo się w mojej rodzinie.

Kiedyś nie wiedziałem, czy mój dom rodzinny postawiony jest na skale. Być może stał nawet na piasku, a dzięki pomocy Pana Boga udało mi się w odpowiednim momencie wysypać odpowiednią ilość cementu, by staną on na gruncie tak twardym jak skała. Wydaje mi się, że miłości uczę się cały czas. Także tej miłości wydawałoby się pozornie najłatwiejszej, czyli miłości do swoich najbliższych, najbardziej ukochanych, czyli żony i dzieci. Pewnie przez następne 25 lat będę się jej dalej uczył, ale dzisiaj z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że w budowaniu domu rodzinnego bardzo ważne są cierpliwość, wzajemne poznanie i dialog. O tą skałę nie raz musiałem walczyć! Walczyć nie z zewnętrznymi przeciwnościami losu, tylko z moimi własnymi wewnętrznymi demonami. Tymi wszystkimi demonami, które mówią mi na przykład: nie warto być cierpliwym, bo szkoda czasu; nie warto poznać co czuje druga osoba skoro nikt mnie nie rozumie; nie warto rozmawiać, bo to do niczego nie prowadzi. Warto tą walkę wygrać. Przegnać te wszystkie demony i potem położyć się spokojnie spać, bo żadna burza nie jest w stanie zniszczyć mojego domu.

PS

Wczoraj w nocy przeszła nawałnica nad naszym nowym domem. Na szczęście nic się nie stało, co raczej znaczy, że dom jest solidnie zbudowany.