Oczekiwania

Nie mogę mieć oczekiwań wobec kogokolwiek. Wiem to, ale ciągle o tym zapominam.

Ostatnio wybrałem się na koncert z bardzo bliską mi osobą. Miałem cały plan tej wyprawy, co będziemy robić przed i po koncercie. Mój współtowarzysz po prostu nie chciał zrealizować pewnych punktów tego planu – na przykład odmówił pójścia razem do restauracji. Było mi przykro, że włożyłem w ten plan tyle wysiłku i mi odmówiono. Rozżalenie przybrało taką siłę, że nawet wyraziłem to emocjonalnie, co było bardzo głupie i niepotrzebne, bo tylko popsuło nasz wypad na koncert.

Tak to w życiu właśnie jest. Malujemy świat naszymi wyobrażeniami jak ma wyglądać, a kiedy inni ludzie, często nam bardzo bliscy, zachowują się wbrew naszym oczekiwaniom, to mamy do nich żal i pretensje. Jest to bez sensu, bo przecież miłość polega na tym, aby akceptować kochanych ludzi takimi jakimi są i jakie mają poglądy. W trakcie wyprawy na koncert niestety o tym zapomniałem.

Wczoraj spotkał mnie jeszcze inny zawód. Obmyślałem w swojej głowie rozwiązanie pewnego problemu. Po kilkugodzinnych przemyśleniach miałem w głowie pewien plan, który według mnie był znakomitą receptą na uzdrowienie sytuacji, która dotyczyła mnie i kilku bliskich mi osób. Kiedy przedstawiłem  tylko pierwszy punkt tego planu spadło na mnie morze krytyki. W pierwszym odruchu byłem bardzo zły, ale później uświadomiłem sobie, że przecież każdy ma prawo do własnego zdania i że w tym przypadku to ja mogę się mylić i że powinienem sobie to wszystko jeszcze przemyśleć. Ale niestety w eter poszły słowa mojego oburzenia „… jak to moje rozwiązanie nie jest dobre?!!…”. I były jeszcze inne niepotrzebne zdania.

Tak sobie myślę, że tam gdzie spotyka mnie rozczarowanie jak nasz świat ma wyglądać, tam gdzie spotykam się z zachowaniem drugiego człowieka niezgodnym z moim oczekiwaniem, tam niestety zaraz daje znać o sobie ciemna strona mojej duszy. Gdybym chociaż potrafił powstrzymać się od uzewnętrzniania w słowach tego co wtedy myślę, to  byłbym chociaż częściowo ocalony, a tak nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeprosić za moją ciemność i marność.

Mam też taką iskierkę nadziei, że w końcu uda mi się porzucić moje oczekiwania wobec ludzi, tych których spotykam i tych z którymi żyję na co dzień, a w zamian za to będę się im uważniej przyglądał i baczniej słuchał, tak by poznać wewnętrzne piękno, które według mnie każdy człowiek posiada.